Promocje
Dyktator (książka papierowa) z darmową dostawą
Dyktator (książka papierowa) z darmową dostawą
39,90 zł 33,60 zł
szt.
Dyktator (ebook epub)
Dyktator (ebook epub)
36,90 zł 24,60 zł
szt.
Dyktator (ebook mobi)
Dyktator (ebook mobi)
36,90 zł 24,60 zł
szt.
Dyktator (ebook pdf)
Dyktator (ebook pdf)
36,90 zł 24,60 zł
szt.
  •  

     

     

           nienawiść

     

     

              absurd

     

     

               żądza

     

     

              spisek

     

     

              zajrzyj

     

     

                 za

     

     

              kulisy

     

     

             władzy

  •  

     

     

     

           Sprawdź,

     

     

     

               kto

     

     

     

               stoi

     

     

                za

     

     

          zamachem!

  •  

     

     

     

     

     

            A może

     

     

     

                 to

     

     

     

             zemsta

     

     

     

            Wiktora

     

     

     

            Farona?

  •  

     

     

     

     

                 Co

     

     

                jest

     

        

          największą

     

     

     

           tajemnicą

     

     

     

          Naczelnika?

Wiarygodność

Nazywam się Mariusz Zielke, a "Książki z Kluczem" i firma prowadząca sklep (NGI) są moją własnością. Moje powieści publikowały dotąd renomowane wydawnictwa (Czarna Owca i Muza), ale "Dyktatora" (i pewnie kilku kolejnych) nikt by nie wydał. Cóż, wydaję zatem sam. Dlaczego można mi zaufać?

1. Jestem byłym dziennikarzem. Nigdy nie zaliczyłem wpadki. Mam na koncie kilka tysięcy tekstów. Nie musiałem prostować istotnych informacji, przepraszać za błędy.

2. Wygrałem wszystkie wytoczone mi procesy sądowe, w których żądano ode mnie milionowych odszkodowań. Wszystkie wytoczył mi dom maklerski IDM i jego akcjonariusz Marek Falenta (ten sam, którego nazwisko stało się znane w całej Polsce przy aferze taśmowej). Sądy stwierdzały, że dochowałem staranności dziennikarskiej i działałem w interesie publicznym, a podane przeze mnie informacje były PRAWDZIWE. W skrócie o sprawie: zarzucałem IDM i Markowi Falencie szereg nieprawidłowości i brak reakcji na nie KNF, którego przewodniczący był klientem IDM, wcześniej akcjonariuszem, a potem trzymał na specjalnym koncie w IDM pieniądze w wysokości kilku milionów złotych. Uważałem, że to ewidentny konflikt interesów i przewodniczący powinien wyłączać się ze spraw dotyczących IDM. Gdyby tak robił, być może ta historia zakończyłaby się inaczej (jakimś realnym upomnieniem skłaniającym do naprawy IDM, kiedy był na to jeszcze czas). Gdy ja pisałem o IDM i Marku Falencie, spółka miała dużą wartość na giełdzie, a gazety pisały o nich prawie zawsze pozytywnie. Po kilku latach IDM stracił niemal całą wartość, spółka wniosła o upadłość układową, inwestorzy stracili pieniądze.

3. "Zadzierałem" z największymi światowymi korporacjami, polskimi tuzami, instytucjami i politykami. Pisałem krytycznie o takich firmach jak IBM, HP, Microsoft, Cisco, Oracle, Credit Suisse, dziesiątkach innych. Po moich tekstach instytucje i firmy płaciły milionowe odszkodowania, traciły wielkie kontrakty i musiały tłumaczyć się z błędów, zaniechań, łamania prawa i praktyk korupcyjnych.

4. Trzykrotnie nominowano mnie do Grand Press, najważniejszej polskiej nagrody dziennikarskiej, do której już nominacja jest dla dziennikarza zaszczytem i powodem do dumy. W 2005 r. zdobyłem tę nagrodę w kategorii dziennikarstwo śledcze za tekst o "Grupie trzymającej giełdę".

5. Napisałem kilkaset ważnych tekstów o polskich przetargach, starając się zapewnić polskim firmom równy dostęp do publicznych pieniędzy, walcząc ze stronniczymi zapisami, praktykami korupcyjnymi i urzędniczymi absurdami.

6. Gdy zmuszono mnie do odejścia z pracy w "Pulsie Biznesu" (obniżając wynagrodzenie), za darmo, ryzykując własne pieniądze (i jak się potem okazało "karierę") postanowiłem kontynuować jedną z niedokończonych spraw (wspomnianych wątpliwych praktyk w Komisji Nadzoru Finansowego - a także m.in. braku właściwego nadzoru nad spółkami i szkolenia spółek za duże pieniądze przez urzędników nadzorujących). Konsekwencją tego była seria mocnych tekstów o KNF i jej przewodniczącym, za które także nominowano mnie do Grand Press. Teksty były prawdziwe i rzetelne (prawdziwość zarzutów potwierdziły wszystkie wyroki sądowe). Spowodowały, że moją sprawę postanowiło przeanalizować Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, na polecenie ówczesnego prezydenta, Lecha Kaczyńskiego (mimo że zarzuty w dużej części dotyczyły urzędnika "pisowskiego" - Stanisława Kluzy). W efekcie powstał korzystny dla mnie raport BBN, który jednak został utajniony, nigdy go nie ujawniono, a nowe kierownictwo BBN (po katastrofie smoleńskiej) nie podjęło już tej sprawy.

7. Gdy Marek Falenta i IDM zarzucili mnie procesami (wytaczane w trzech miastach Polski przez dwie uważane za najlepsze w sprawach prasowych kancelarie prawne), nie mogłem dalej kontynuować działalności dziennikarskiej. Ale nie zamierzałem się poddać i podkulić ogona. Dlatego zacząłem pisać książki. W pierwszej powieści "Wyrok" opisałem sprawy finansowe. Książkę było bardzo ciężko wydać, wycofywali się kolejni wydawcy, miałem problemy z dystrybucją, sfinansowaniem druku itd. Ale ostatecznie książka się ukazała. Do dziś jest czytana i doceniana, doczekała się wielu dodruków i była masowo ściągana z internetu.

8. Kolejne moje powieści rozprawiały się z oligarchią ("Człowiek, który musiał umrzeć"), rozgrywkami politycznymi na giełdzie ("Formacja trójkąta"), środowiskiem prawniczym ("Sędzia"), procederem prostytucji i sprzedawania ludzi w "szołbiznesie" ("Twardzielka"), wieloma innymi poważnymi sprawami. Każda moja książka ma duży ładunek krytyki społecznej. Ja wiem, o czym piszę. Zasługuję na to, by traktowano mnie poważnie, a nie jak oszołoma i nie porównywano do skompromitowanych "bizesmenów" czy "dziennikarzy" uwikłanych w jakieś dziwne gierki. Nie mam takich wstydliwych tajemnic w szafach, nie wysługiwałem się służbom specjalnym, nie brałem od nich łapówek i nie zgadzałem się na niszczenie ludzi w mediach (ani razu nie napisałem tekstu tak, jak chciał informator ze służb, dlatego szybko tacy informatorzy ode mnie uciekali). Wielokrotnie wybierałem trudniejszą drogę, bardziej ryzykowną i wymagającą więcej pracy niż proste przepisywanie "akt" czy "donosów". Nie zawsze to okazywało się właściwe, ale nawet w takich przypadkach jestem dumny z tego, że nie byłem narzędziem służb.

9. Z powyższych powodów bardzo bolał mnie hejt, który pojawił się przy kolejnej sprawie ("Dla niej wszystko"), gdzie wiele osób podważało prawdziwość moich słów, oskarżało o robienie kampanii marketingowej. A jak było naprawdę pokazują dalsze losy sprawy.

W skrócie: na zlecenie gdańskiego biznesmena (wydawcy, bo ma swoje wydawnictwo) napisałem powieść o prawdziwym przestępstwie. Postawiłem w niej fikcyjne teorie na temat policjantów i groźnej grupy przestępczej (odpowiedzialnej za serię morderstw i porwań). Książka została przyjęta do wydania i miała dobre recenzje. Wtedy zaproponowano mi umowę, na mocy której mogłaby przeleżeć bez wydania 25 lat w szufladzie. Gdy się na to nie zgodziłem, wokół mnie zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że w mojej książce znalazło się coś takiego, co nie mogło ujrzeć światła dziennego. Dlatego w okrojonej wersji (musiałem wyrzucić 200 stron z powieści, które wskazywały na bardzo ścisły związek wymyślonej powieści z prawdziwą historią) opublikowałem powieść w internecie za darmo, bojąc się, że prawniczymi kruczkami moi przeciwnicy będą próbowali ją zablokować. Jak się okazało, moje obawy były słuszne. Sąd dwukrotnie nałożył na mnie zakaz rozpowszechniania tej powieści i mówienia o szczegółach sprawy biznesmena. Skany tych orzeczeń poniżej.

Powyższa sprawa jest bardzo niebezpieczna i poważna. Związek z nią mają m.in. historie opisane pod tymi linkami:

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Fatum-nad-rodzina-znanych-gdanskich-bursztynnikow-n92277.html

http://www.rp.pl/artykul/1000800-Zamienili-sie-rolami-z-gangsterami-.html#ap-2

Powyższe mają ścisły związek. Być może jest też z tym związana ta sprawa (na to nie ma jednak dowodów):

http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,20399734,szosta-rocznica-zaginiecia-nowe-informacje-w-sprawie-iwony.html

A na pewno ścisły związek z moją sprawą ma wspomniany w artykule fakt, że w Polsce co roku znika 17-20 tys. osób.

SKANY ZABEZPIECZEŃ SĄDOWYCH MOŻNA OBEJRZEĆ TUTAJ:

 

Pierwszy skan to pierwsze zabezpieczenie z października 2016 (książkę upubliczniłem na początku września 2016 r.), drugie pismo to efekt mojego zażalenia (zdjęcie zabezpieczenia), trzecie pismo to ponowne zabezpieczenie, które zaskarżyłem, ale do dziś nie mam żadnej informacji, jaki to zaskarżenie miało skutek. Od roku moja książka jest niedostępna, nie mogę jej opublikować ani przekazać żadnemu wydawcy do wydania. A ja bym bardzo chciał, żeby mogła ukazać się w pełnej wersji (teraz, a nie za 25 czy 50 lat, jak w drugiej propozycji mi wpisano w umowę).

O co w tym wszystkim chodzi?

Podejrzewam, że ktoś się mojej książki naprawdę mocno wystraszył. Od roku mam zakaz mówienia o tej sprawie i zakaz publikacji książki, a nie odbyła się nawet jedna rozprawa z moim udziałem (wszystkie były tajne). Ba, nie dostałem nawet pozwu. No więc jak, miałem prawo obawiać się, że coś z tym zleceniem jest nie tak i że książkę trzeba upublicznić choćby w okrojonej formie, żeby sprawę nagłośnić i nie dać jej załatwić po cichu przez jakichś dziwnych panów?

10. Tak więc chyba zasługuję, by traktowano mnie poważnie. By nie mówiono, że jestem jakimś oszołomem, który zmyśla i konfabuluje, żeby innych naciągnąć. Nie zmyślam. Moje życie zawodowe to ciąg zdarzeń pełnych użerania się ze służbami specjalnymi i instytucjami państwa, z którymi walczę w imieniu obywatela, dla dobra publicznego, a nie dla kasy. I układa się niemal dokładnie tak, jak w słynnej serii Millennium losy Mikaela Blomkvista. Przesadzam? No to zobaczcie:

Książkowy dziennikarz Mikael Blomkvist (skonfliktowany z mediami głównego nurtu i bardzo krytycznie się o nich wypowiadający) pisze negatywny tekst o szanowanym finansiście Wannerstromie, o którym wiemy, że tak naprawdę jest przestępcą. Ten wytacza mu proces, po którego przegraniu Blomkvist dostaje ofertę napisania książki od innego milionera, a tak naprawdę ma zbadać tajemnicę w rodzinie (zaginięcie kuzynki). I bada, trafiając na seryjnego mordercę kobiet.

Właściwie powyższy tekst mógłbym przekopiować zmieniając tylko nazwisko i słowo "książkowy" na "prawdziwy". Bo moja sprawa wyglądała następująco:

Dziennikarz Mariusz Zielke (skonfliktowany z mediami głównego nurtu i bardzo krytycznie się o nich wypowiadający) pisze negatywny tekst o znanym i szanowanym finansiście Marku Falencie, który nie informuje inwestorów (mimo że ma taki obowiązek) o ryzykach inwestycji w jego spółkę, (a dużo później okazuje się tajemniczym współpracownikiem służb specjalnych zamieszanym w aferę taśmową). Finansista wytacza mu serię procesów (Zielke je wygrywa, ale zawodowo jest na aucie, nikt go już nie chce zatrudnić), wtedy dostaje ofertę napisania książki od innego milionera, pisząc ją natrafia na serię niewyjaśnionych zbrodni (morderstw i porwań) oraz tajemniczą grupę przestępczą z powiązaniami na szczytach władzy.

Nie jest podobnie? Tylko mi się tak wydaje?

Wszystko co powyżej napisałem jest łatwe do sprawdzenia, udokumentowane, nie ma żadnych możliwości podważenia prawdziwości tych słów.

Mam nadzieję, że to wystarczy, żebyście uwierzyli mi, że "Dyktator" jest książką wartą przeczytania i dlatego dobrze, że nie poddałem się i na przekór całemu rynkowi wydałem tę książkę własnym sumptem. Warto się zastanowić, co z tego wszystkiego wynika.

Sprawdź te informacje w innych źródłach (przykładowe linki):

https://www.pb.pl/grand-press-dla-mariusza-zielke-w-kategorii-dziennikarstwo-sledcze-290981

http://www.grandpress.press.pl/399,0,wojciech-ciesla-najlepszy-w-kategorii-dziennikarstwo-sledcze.html

http://www.grandpress.press.pl/203,0,grand-press-2006-w-kategorii-dziennikarstwo-specjalistyczne.html

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dziennikarz-walczy-z-wielka-spolka-pierwszy-z-pieciu-procesow-wygrany,267218.html

https://www.pb.pl/pte-pzu-slusznie-ukarane-za-grzechy-pracownika-353548

https://www.pb.pl/grupa-trzymajaca-gielde-bulwersujace-maile-dowody-na-pismie-309803

https://www.pb.pl/dwa-watki-rodem-z-ket-243492

https://www.pb.pl/zarzadzajacy-takze-musza-z-czegos-zyc-280840

https://www.pb.pl/gtg-prywatny-biznes-na-polfie-kutno-300336

https://www.pb.pl/miliardy-ktore-trudno-wydac-289513

https://www.pb.pl/wielka-afera-w-spolkach-it-462913

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl